Rezygnacja – jak to ugryźć? | 52 Tygodnie Pozytywności

kiedy zrezygnować

Ciśniesz, starasz się jak możesz, próbujesz trzeci raz, siódmy, piętnasty… i wciąż nie wychodzi. Może warto pomyśleć nad rezygnacją?

Oczywiście mówimy tu o rezygnacji w sensie porzucenia jakiegoś projektu, a nie  o rezygnacji jako o stanie zniechęcenia. 🙂 Tak, ja wiem, zawsze mówię, że jeżeli czegoś naprawdę się chce i naprawdę robi się wszystko, żeby to osiągnąć, to się to osiągnie, bo pracowitość jest kluczem do sukcesu. Że trzeba walczyć o swoje marzenia. Tyle że czasem jest tak, że nam i naszym marzeniom nie jest najwyraźniej po drodze.

Pamiętam, jak nauczycielka plastyki w gimnazjum mówiła nam, że liczy się ciężka praca i że sam talent nie wystarczy. Że na sukces składa się 1 procent talentu i 99 procent pracy. Dopiero po latach jak ciężkim młotem przywaliła mi w łeb TA myśl: że talent nie wystarczy. NIE WYSTARCZY. Ale bez niego ani rusz, on jest kluczowy. Bez niego te pozostałe 99 procent możemy sobie wsadzić. Taka jest brutalna prawda o życiu. Też jej nie lubię, ale jak się człowiek z nią pogodzi, to jakoś tak łatwiej żyć.

Sukces to jedno, a przyjemność to drugie

Chciałabym tylko teraz, żebyśmy się dobrze zrozumieli… Jeżeli coś Wam sprawia przyjemność, ale efekty Waszej pracy nie nadają się do zaprezentowania światu/ świat je odrzuca/ nie sprzedają się/ nie jesteście się w stanie na nich wybić, to po prostu… ich nie sprzedawajcie. Cieszcie się nimi. Cieszcie się samym faktem zajmowania się nimi/ tworzeniem ich. Wszyscy dobrze wiemy, że obecnie ludzie są potwornie zafiksowani na cel – nie ćwiczą dla przyjemności, tylko po to, żeby schudnąć; nie gotują, bo to przyjemne i twórcze zajęcie, tylko dlatego, że „trzeba” jeść zdrowo. Nic nie trzeba. Nikt nic nie musi. Można być grubym i jeść wyłącznie czipsy i drożdżówki. No ale jak to? Jak to?! Trzeba być zdrowym, trzeba dobrze wyglądać i trzeba zdrowo jeść. Odpowiedz sobie na jedno ważne pytanie: „trzeba” czy chcesz tego? Dobrze się nad tym zastanów, bo odpowiedzenie sobie na to proste pytanie może totalnie zmienić Twoje podejście.

kiedy zrezygnować

Nie warto fiksować się na tym, że każde nasze działanie musi nam przynieść wymierny skutek. Czasem warto nawet trwonić czas. Jednak, gdy dobrze się nad tym zastanowicie, to dojdziecie do wniosku, że tak naprawdę to nic nie jest trwonieniem czasu (chyba że bezmyślnie scrollujecie social media, no to wtedy tak). Jasne, świetnie by było, gdyby za wszystko, co lubimy robić, ktoś nam płacił. Pod tym względem bardzo solidaryzuję się z Woodym Allenem, bo moim największym życiowym marzeniem też jest to, żeby ktoś mi płacił za czytanie książek. Btw. – może znajdzie się tu ktoś na tyle szalony? 🙂 Żarty żartami, ale czasami tak się niestety nie da. Sądzę, że pod tym względem, to miło by było autentycznie jarać się IT i mieć ku temu uzdolnienia. 😉

Zadanie #7 Przemyśl, czy aby na pewno Twoja pasja (czy cokolwiek z czym masz związane plany) ma przyszłość w kontekście zarabiania na niej.

Żeby była jasność – tylko o to chodzi.  O przemyślenie, czy warto tej pasji poświęcać całe dnie (kosztem innych ważnych spraw). Pamiętaj jednak, że każdy ma jakieś momenty załamania i nie o tym dzisiaj. O tym, że czasami nic nie wychodzi, ma się kryzys twórczy i w ogóle egzystencjalny (ja taki mam zawsze przy złej pogodzie ;)), to już kiedyś pisałam. Wtedy trzeba przeczekać (trzeba to przespać, przeczekać, przeczekać trzeba mi…), a po zregenerowaniu się – wrócić do działania (… a jutro znowu pójdziemy nad rzekę* ;)). Tylko jeżeli permanentnie Wam coś nie wychodzi, dobrze byłoby odpuścić.

Nie jestem moralizatorką ani władczynią dusz i umysłów, żeby coś komukolwiek nakazać. Dlatego jedyne, co uradowałoby moje serce, to wzięcie przez Was pod lupę Waszych marzeń związanych z Waszą pasją. Tak, żebyście zastanowili się, na ile możliwe jest jego spełnienie. Bo może warto by było zająć się czymś innym? Albo może ugryźć temat od innej strony?

Czasami określenie tego jest bardzo proste. Mi kopa do działania i ogromne nadzieje na przyszłość dajecie Wy, moi Czytelnicy, przez Waszą obecność i komentarze (co niemal namacalnie widać w statystykach i powoli rosnącej liczbie polubień na Fb – dzięki!), czasem słowa uznania od znajomych, którzy mnie czytają, a ostatnio nawet polecenie mojego bloga przez inną blogerkę! ❤ W innych wypadkach może być nieco trudniej, bo nie wszystko da się opisać liczbami – albo po prostu nimi nie dysponujecie. Ale jeśli podskórnie czujecie, że nic z tego nie będzie, to może być tak, że Wasz instynkt się nie myli – i na odwrót. Czasami warto zaufać swoim trzewiom – podobno wiedzą, co robią.

Przemyśl sprawę i… odpocznij

kiedy zrezygnować

Zanim permanentnie zrezygnujesz z inwestowania w swoją pasję, spróbuj tylko od niej odpocząć. Na jakiś czas. Bo może być też tak, że nieustanne parcie na sukces blokuje Twoją kreatywność, a przez to nawet osłabia miłość do tego, co robisz.

Jak zwykle jestem z Wami i pędem lecę robić sobie tabelkę „za” i „przeciw” swojej pasji i planom (i nadziejom) na przyszłość, które są z nią związane. Spójrzmy na to choć raz z dystansu. A tabelki „za” i „przeciw” zawsze są spoko. 🙂

Dajcie znać, jakie macie doświadczenia związane z parciem na sukces i efekt. Może ktoś z Was właśnie z czegoś zrezygnował? Odczuwacie czasem wątpliwości, czy to, co robicie, ma sens?

* urywek z utworu Hey, List

Obserwuj mnie na Facebooku, Instagramie i Bloglovin. 🙂

Pozostałe teksty z tego cyklu:

  1. Potęga wytrwania w decyzji, czyli postanów coś sobie | 52 Tygodnie Pozytywności
  2. Szacunek i tolerancja, czyli podstawa wszelkich relacji | 52 Tygodnie Pozytywności
  3. Odgruzuj swoją przestrzeń i poczuj przypływ energii | 52 Tygodnie Pozytywności
  4. Stwórz swoje własne rytuały | 52 Tygodnie Pozytywności
  5. Wiosenne zmiany | 52 Tygodnie Pozytywności
  6. A może by tak… nieco profilaktyki | 52 Tygodnie Pozytywności
Advertisements

27 thoughts on “Rezygnacja – jak to ugryźć? | 52 Tygodnie Pozytywności

  1. Myślę, że co jakiś czas warto zrobić sobie „stop klatkę” i przemyśleć priorytety. Twój tekst jak najbardziej do tego motywuje, dzięki 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  2. Bądźmy jak mrówki, tysiąc razy upadną, poślizgną się, a mimo wszystko nadal się podnoszą i idą dalej i dzięki temu są w stanie przeżyć każdą zimę. My również tak możemy, droga do sukcesu to również pasmo upadków i nieszczęść, ale warto je pokonać 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  3. Jakiś czas temu zrezygnowałam z aktywizmu ponieważ wzięłam za dużo na głowę i strasznie się wypaliłam w tej kwestii. Niedawno wróciłam ze zdwojoną siłą i nową energią 🙂 Rezygnacja „z głową” może się opłacić 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  4. Zdecydowanie czasem trzeba zrobić przerwę. A z pasją jest tak, że ma nam sprawiać przyjemność. Niekoniecznie musimy na niej zarabiać (choć super, jeżeli tak jest), grunt to mieć odskocznię od codzienności. Tak jak z blogowaniem – niewielu na tym zarabia, a miliony osób tworzą 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  5. czasem czujemy się zmęczeni wszystkim i tracimy ochotę na to, co naprawdę bardzo kochamy. Nie warto odpuszczać, ale ustalić sobie czas na przerwę, bo jeśli to prawdziwa pasja to w końcu za nią zatęsknimy 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Czasem to rezygnowanie nie jest na zawsze, tylko właśnie na chwilę. Żeby spojrzeć na wszystko z dystansu. Albo poczujemy, że nie możemy bez tego żyć, albo nagle zorientujemy się, że w ogóle o tym zapomnieliśmy. 🙂

      Lubię to

  6. Właśnie takiego tekstu potrzebowałam. Jestem na etapie zastanawiania się czy to ma sens. Dobrze usłyszeć, że to nic dziwnego, że za wszelką cenę mamy dążyć do celu, mimo nachodzących nas wątpliwości. Intuicja – to klucz do wielu spraw 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  7. Ja nie do końca rozumiem rozpatrywanie swoich pasji w kontekście opłacalności… O ile z pewnością warto się czasem zastanowić, czy to, w co się angażujemy, nadal daje nam satysfakcję, czy może robimy to tylko z przyzwyczajenia albo właśnie z nieumiejętności odpuszczenia, to patrzenie na swoje pasje pod kątem potencjalnych zysków jest mi obce.

    Polubione przez 1 osoba

  8. Sam w poprzednie wakacje zrobiłem sobie taki reset. Nie sprawiało mi już przyjemności pisanie poprzedniego bloga (Nieobiektywny). Musiałem dać sobie czas (wakacje) na przemyślenia. Teraz pracuję na własnym nazwisku, na własnej marce i mam do tego całkiem inne podejście. Tak więc czasami warto zrezygnować z czegoś, przemyśleć to i ugryźć w inny sposób. 😉

    Polubione przez 1 osoba

    1. Miałam bardzo podobnie. Pierwszy pomysł na blog szybko się wyczerpał i nie wiedziałam, co z nim dalej robić, zrobiłam przerwę. Po niej rozpoczęłam nowy blog, który idzie mi znacznie lepiej i przyjemniej się go prowadzi.

      Polubione przez 1 osoba

    2. Aż miło mi czytać o żywych dowodach potwierdzenia mojej teorii – że dużo lepiej się działa, jeśli działa się przede wszystkim dla przyjemności i czuje się, że to, co się robi ma sens. 🙂

      Lubię to

  9. Jeśli już naprawdę chcemy z czegoś zrezygnować… zróbmy to najpierw na próbę. Czasem reset czy chwilą paszy powoduje, że zdajemy sobie sprawę z tego, że jednak rezygnować nie chcemy 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  10. Gotujmy, bo sprawia nam to przyjemność, ćwiczmy, bo lubimy się ruszać, zajmowanie się pasją powinno sprawiać przyjemność. A jeżeli nie sprawia? To albo nie jest nasza prawdziwa pasja, albo zajmujemy się nią nie w taki sposób, jak nam sprawia przyjemność, albo ktoś nam narzucił coś, a my zamiast trzymać się swojej drogi, wstąpiliśmy na cudzą.
    Widzę ilu blogerom szkodzi podpinania się pod „trzeba” i „musisz”. Aby mieć więcej czytelników, to musisz, a jak chcesz zarabiać na blogu, to trzeba – i coś, co kiedyś było pasją staje się kieratem, a czytelnicy uciekają, bo treści stały się takie trzeba i muszę.
    I tak zupełnie na marginesie – nie należy zakładać, że jakieś nasze pasje nigdy nie dadzą nam zarobić. Bezpośrednio być może nie, ale pośrednio. Słyszałem tak niesamowite historie o „niezarobkowych” pasjach, które dały pracę, że wolę nikomu nie sugerować, że jego pasja w przyszłości nie przyniesie mu pieniędzy. Natomiast wszystkim sugeruję aby pasję traktowali przede wszystkim jako źródło radości, a nie cel do bogactwa.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Wow, dzięki za obszerny komentarz! Zgadzam się z Tobą, jak najbardziej. Warto pamiętać, że nikt nam nic nie każe (no, chyba że szef ;)) – ani gotować, ani ćwiczyć, ani pisać bloga, ani nic z tych rzeczy.
      A tego, żeby pasja stała się źródłem zarobku (choćby i niestałego), to ja wszystkim życzę, naprawdę. Tylko żeby to właśnie nie przerodziło się w ten kierat, o którym piszesz. 🙂

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s