Stwórz swoje własne rytuały | 52 Tygodnie Pozytywności

stwórz swoje rytuały

Nie dajcie się zwieść magicznemu słowu „rytuały”. W znaczeniu, o którym dzisiaj piszę, nie ma to nic wspólnego z szamaństwem ani religiami. 😉 Choć, jeśli potraktujecie to poważnie, jak najbardziej może to wzbogacić Waszą duchowość.

Jakiś rok temu, może nieco wcześniej, YouTube zaczęło bombardować mnie filmikami o tytułach „my morning routine” i „my evening/night routine”. Straszliwie mnie to irytowało. Myślałam sobie „a po co, a na co to komu, przecież jakoś tam te moje poranki i wieczory wyglądają, książki czytam, filmy oglądam, po co z tego robić taką hecę”. Aż w końcu odkryłam, że moja idolka – Mimi Ikonn – również takie nagrała. Pomyślałam, że skoro ona, taka szczęśliwa Mimi, wiodąca swoje idealne życie, bawi się w takie rzeczy, to może czas się tym zainteresować.

Co to w ogóle są te jakieś rytuały?

Rytuały to szamani odprawiali u Trobriandczyków, powiecie. Rytuały to są na nabożeństwach. Gdzie tu miejsce na świeckie rytuały w ogóle, takie bez religijnych powiązań? Sjp.pl bieży mi na ratunek ze swoją definicją:

rytuał

«1. ustalony sposób postępowania, wykonywania czynności podczas obrzędów religijnych czy magicznych, uroczystości itp.
2. zespół czynności, które przez swoją powtarzalność tworzą zwyczaj»

No dobra, czyli można. Powtarzamy codziennie kilka czynności i mamy rytuał. To teraz…

A na co, a po co to komu?

stwórz swoje rytuały

Zwyczaje, rytuały, nawyki, wszelkie powtarzalne zachowania, które jak zwał, tak zwał (ale rytuał to tak jakoś przyjemniej), pomagają człowiekowi nie zwariować. Nie szaleć. Nie zrywać się wariacko po dziesiątej „drzemce” i nie wybiegać w panice z domu. Pomagają kłaść się o właściwej porze i zdrowiej jeść. Nasze mózgi – i organizm w ogóle – lubią to, do czego się przyzwyczają. Znam wiele osób, które nie wyobrażają sobie kawy bez ciastka. Dlaczego? Bo się przyzwyczaiły. Ja na przykład przyzwyczaiłam się do mojej porannej wody z cytryną i bardzo irytuje mnie, gdy zamiast tego muszę zadowolić się herbatą. Przyzwyczajenia można sobie wybrać i je sobie wypracować, serio. Mózg to potężne narzędzie.

Wszystko jest kwestią nawyku. Być może są osoby, które lubią, gdy wszystko jest na spontanie i jakoś tam im ten dzień leci, ale nie dla nich jest ten tekst. Ja lubię, gdy mój dzień ma ręce i nogi, i w miarę panuję nad jego przebiegiem. Wiadomo, że czasami (często? ;)) człowiekowi coś wyskoczy i – mimo robienia sobie pięknych planów w pięknym kalendarzu czy notesie – nie wszystko pójdzie zgodnie z planem. Dla mnie ważne jest, że zachowuję jakieś ramy, a to, czego nie udało mi się zrealizować, przekładam na kolejny dzień. I znowu – żeby dzień miał te ramy, warto wypracować sobie jakieś pozytywne poranne i wieczorne nawyki. Jeśli macie problem z nawykami albo chcecie po prostu nad nimi popracować to zachęcam Was do zajrzenia na stronę Laboratorium Zmieniacza. 🙂

Mają one jeszcze jedną – bardzo ważną dla mnie – zaletę. Bardzo mnie uspokajają. Dość długo niespecjalnie radziłam sobie ze swoimi emocjami i potrafiłam godzinami ekscytować się rzeczami, na które totalnie nie mam wpływu. Coś w stylu „jak oni w ogóle mogą tak głupio myśleć?”. Tak, tak, to było bardzo nietolerancyjne, ale niestety ciągle niektóre ludzkie poglądy wzbudzają we mnie takie emocje. Jestem tylko człowiekiem. Co do tego mają rytuały? Jeśli zabronię sobie np. po 21 korzystać z internetu, to małe szanse, że coś mnie zirytuje, no nie? I będę mogła o ludzkiej porze zasnąć, nawet jeśli coś oburzyło mnie wcześniej.

No dobra, to jakie są te moje rytuały?

Moje wieczorne rytuały

Wszystko zaczyna się od odłożenia telefonu lub komputera (chyba, że oglądamy film) najpóźniej o godzinie 21 45. Często odkładam go już o 21, bo po co przed snem się tym niebieskim światłem naświetlać. Fajną opcją jest ustawienie sobie w telefonie automatycznego przełączania na „nie przeszkadzać” – ja mam ustawiony czas od 21 45 do 6. Dobra, skłamałam, nie zaczyna się od tego, ale to jest najważniejsza rzecz. Zaczyna się od tego, że około 21 zaparzam sobie meliskę na dobry sen. 🙂 Nie wiem, o co chodzi z tym uzależnieniem od ziół, bo nie widzę problemu, jeśli jestem u kogoś gościem i na wieczór mogę się napić tylko wody. Do melisy najlepsza jest książka, więc po nią sięgam, ale zdarza się również, że zastępuje ją kolorowanka – zwłaszcza wtedy, gdy jestem jakoś szczególnie podenerwowana. Następnie wywalam górne światło i zapalam świeczki – albo chociaż mniejszą lampkę – otwieram okno, ścielę z mężem łóżko i idę do łazienki na wieczorne ablucje. 🙂 Wracam do pokoju i przez 10 minut medytuję (znaczy się siedzę po turecku i staram się pozwolić swoim myślom płynąć, nie skupiając się szczególnie na żadnej z nich). Czasami jednak wybieram rozmowę z mężem. 🙂 Przy łóżku stawiam szklankę wody i olej kokosowy na rano. Wtedy spokojnie mogę się położyć, wypełnić dziennik wdzięczności i jeszcze sobie przed snem poczytać. Kocham książki i mimo że mogłabym czytać do nocy, staram się skończyć o 23.

Zdarzają się oczywiście dni, gdy gdzieś wychodzimy i wtedy większa część rytuału odpada, ale to nie jest dla mnie codzienność. 🙂

Moje poranne rytuały

stwórz swoje rytuały

Dzień zaczynam od oleju kokosowego (ewentualnie od przytulania z mężem ;)). Stosuję metodę oil pulling, która nie wiem, jak po polsku się nazywa. Ssanie oleju? W tym czasie wypełniam swój dziennik wdzięczności, otwieram okno, gotuję wodę dla siebie do cytryny i dla męża do kawy, przygotowuję jakieś śniadanie. Zawsze wstajemy razem (chyba że jedno z nas z jakiegoś powodu musi wstać o nieludzkiej porze ;)), żeby spędzić ze sobą trochę czasu rano. Jeśli macie taką możliwość, koniecznie z niej korzystajcie, to naprawdę dużo wnosi do związku. 🙂 Myję zęby, piję wodę, jem śniadanie, przez jakiś czasu pracuję nad blogiem (pisanie, promocja itd.), a następnie ćwiczę – ostatnio jogę, chociaż wydaje mi się, że wiosna sprzyja intensywniejszym ćwiczeniom, więc pewnie wprowadzę jakąś bardziej intensywną rozgrzewkę. Ćwiczenia to dla mnie bardzo ważny element poranka, bo pobudzają mnie do dalszego działania. W tym miejscu rytuały się kończą i płynnie przechodzę do codziennych działań. 🙂

Zadanie #4 Stwórz swoje własne, dopasowane do Ciebie poranne i wieczorne rytuały

stwórz swoje rytuały

Może nie jesteś takim zdrowo-świrem, jak ja i nie lubisz w siebie wciskać z rana pół litra wody. Może w dobry nastrój wprowadza Cię kawa. To zrób sobie tę kawę pachnącą, mieloną. Usiądź do niej na tyłku. Nie lataj. Może wieczorem lubisz sobie „podłubać” przy swoim hobby. Super! Zrób z tych rzeczy rytuał. To nie musi być wiele, a może Cię wprawić w świetny nastrój i nadać Twoim zwykłym dniom nieco koloru. 😉

Ja swoje rytuały już mam – jak widzieliście – ale w tym tygodniu postaram się nad nimi popracować tak, żeby naprawdę się ich trzymać, bo zdarza się, że przez kilka dni np. potrafię olać medytację. Ten tydzień będzie więc do niej należał.

Dajcie koniecznie znać o Waszych rytuałach! Macie już jakieś? A może dopiero planujecie je wprowadzić w życie? I jak sądzicie – to tylko moda, która przeminie, czy coś, co ma szansę na stałe wejść do inspiracyjno-motywacyjno-rozwojowego nurtu? 🙂

Obserwuj mnie na Facebooku, Instagramie i Bloglovin. 🙂

Pozostałe teksty z tego cyklu:

  1. Potęga wytrwania w decyzji, czyli postanów coś sobie | 52 Tygodnie Pozytywności
  2. Szacunek i tolerancja, czyli podstawa wszelkich relacji | 52 Tygodnie Pozytywności
  3. Odgruzuj swoją przestrzeń i poczuj przypływ energii | 52 Tygodnie Pozytywności
Advertisements

39 thoughts on “Stwórz swoje własne rytuały | 52 Tygodnie Pozytywności

  1. U mnie by się to nie sprawdziło. Wieczorem często siedzę do 2.00 przy komputerze właśnie, majsterkuję. W nocy mam czas dla siebie. Potem wstaję przed 6.00 i staram się wyrobić na pociąg do pracy. Nie ma mowy o rytuałach, chyba że kawa wypita podczas robienia makijażu się liczy 🙂

    Lubię to

    1. Myślę, że wieczorne czy nocne majsterkowanie i poranna kawa do makijażu liczą się jak najbardziej. 🙂 Moja przyjaciółka swoją makijażową kawę za rytuał uznaje. 🙂 Swoją drogą, codziennie śpisz po 4h i to Ci wystarcza?

      Lubię to

  2. Myślę, że zdecydowanie nie doceniamy znaczenia rutyny w naszym życiu – tego, jak pomaga uporządkować wszystko, co dla nas ważne i uspokaja. Moim rytuałem jest tak, jak u Ciebie, woda z cytryną rano – dodaję do niej jeszcze imbir. Póki co to mój jedyny rytuał ale chciałabym mieć ich więcej. 🙂

    Lubię to

  3. Hm, nie mam swoich rytuałów. Inna sprawa, że chyba po prostu nie mogłabym ich mieć, bo… najlepiej odnajduję się w chaosie 😀 Praca do późna, spanie ile akurat się uda, w przerwach robienie filmów i bałaganu… Rozumiem sens posiadania swoich rytuałów, ale mam też poczucie, że wszystko nalezy dopasować do człowieka. I to akurat do mnie nie pasuje 😦

    Lubię to

  4. Bardzo fajny&pozytywny tekst! Jest coś w tym „rytualizowaniu” – myślę, że to wprowadza pewien porządek do naszego życia. A paradoksalnie, miłość płynie właśnie tam, gdzie on jest…. 🙂

    Lubię to

    1. Że tak sobie rzucę sloganem – dla chcącego nic trudnego. Jeśli odnajdziesz kiedyś taka potrzebę, żeby te rytuały stworzyć, to odnajdziesz też w sobie umiejętność ich stworzenia. 🙂

      Lubię to

  5. Rytuały są ważne, ale zapewne nie dla każdego. Aby mieć takie codzienne – wieczorne i poranne, trzeba wykazać się sporą dawką dyscypliny 🙂 Na razie jeden rytuał wdrożyłem – wstaję o 6 rano, kiedy mam spokój i przez dwie godziny mogę popracować. Nikt się wtedy po domu nie kręci, nikt mi nie przeszkadza i jestem wtedy najbardziej produktywny 🙂

    Lubię to

    1. I to jest właśnie to, czego musze się kiedyś nauczyć – superwczesnego wstawania. Nawet jeśli nie byłabym wtedy niesamowicie produktywna (bo to mi rano nie wychodzi), to miałabym trochę czasu tylko dla siebie, np. na książkę 🙂 Świetny rytuał!

      Lubię to

  6. Fajnie napisane 🙂 Konkretnie i z jajem! Fajnie, że tyle zdrowych rzeczy dla siebie robisz, to bardzo ważne by te rzeczy celebrować. I medytacja <3! Super! Ja medytuję w ciągu dnia, rano też najlepiej mi się ćwiczy jednak nie mogę jeszcze ogarnąć wczesnego wstawania i co by mi się najlepiej wtedy robiło… bo mózg jeszcze zaspany więc pisać nijak, na ćwiczenia za słaba jestem bo ciało też jeszcze śpi… lubię się rano porozciągąć, wziąć prysznic, naolejować 🙂 i poszczotkować skórę na sucho i przygotować się do dnia 🙂 Pozdrawiam serdecznie

    Polubione przez 1 osoba

  7. Jak cieszę się, że trafiłem na ten blog 🙂 Bo piszesz o rytuałach, nawykach a ja akurat napisałem artykuł o tym jak organizuje czas właśnie po to, by pomagać w wytworzeniu tych nawyków. W miarę jak pojawiło się kilka rzeczy nad którymi chciałem pracować nawykowo zdałem sobie sprawę, że nie poradzę z zapamiętaniem ich 🙂 Może głupie, a może nie 😉 Dlatego i na to sposób znalazłem poprzez zapisywanie 🙂 A tak po za tym bardzo miły blog. Estetyczny, minimalistyczny a ja takie lubię. Zapisuję blog na moją listę, będę wpadał 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Dziękuję Ci bardzo, staram się, żeby taki właśnie był. 🙂
      Ja bez zapisywania i planowania nie dałabym sobie chyba rady w życiu, bo moja głowa uznaje za stosowne zapamiętywać jakieś zupełnie niepraktyczne rzeczy, dzięki którym mogę co najwyżej zabłysnąć w towarzystwie. 😉

      Lubię to

    1. Są 🙂 Ogólnie są dwa znaczenia słowa rytuał – to, o czym, Ty piszesz oraz całkiem zwyczajne i niekoniecznie uduchowione czynności, które przez to, że są powtarzalne tworzą nawyki 🙂

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s