Jak to jest z tym posiadaniem?

posiadać a mieć

Dzisiaj chciałam napisać Wam o czymś, co mnie denerwuje. I to w języku! Bo czemu nie? Każdego człowieka coś denerwuje, a jeżeli może to w jakiś sposób zmienić, to powinien.

Ale o co chodzi? Bardzo często spotykam się z dziwacznym, błędnym użyciem słowa „posiadać”. Jeszcze pal sześć, jeżeli spotykam to w mowie. Przeżyłam „wziąść” i „przyszłem”, przeżyję i to. Czasem ludzie chcą brzmieć mądrze i wciskają w swoje zdania takie pozornie elokwentne zwroty. No trudno, przynajmniej nie ma tego na piśmie. Gorzej, jeśli znajduję takie cuda w tekście napisanym przez blogera – poczytnego blogera.

I absolutnie nie chodzi mi o to, żeby iść na wojenkę z blogerami. Ani mi to w głowie. Przeciwnie – czytam ich teksty dlatego, że ich lubię, że ich teksty wnoszą coś do mojego życia, a czasem też i jakąś inspirację do blogowania. Uważam też, że każdy ma prawo do popełniania błędów. Ja też podobno je robię na moim blogu. Tak mi powiedział znajomy polonista. A właściwie to powiedziała mi to jego dziewczyna, bo on był zbyt delikatny. Przy okazji serdecznie Was pozdrawiam (cmok ;)). Z drugiej strony też nie widzę sensu w uprawianiu „konstruktywnej krytyki językowej” na czyichś blogach. Jeżeli z czymś się nie zgodzę, to mogę to napisać, czemu nie, ale nie będę komentować poprawności gramatycznej i interpunkcyjnej. Może dlatego, że sama nie do końca nie panuję nad moimi przecinkami?

Tak sobie pomyślałam, że może ten tekst coś da. Może chociaż kilka osób złapie się na tym i powie „o kurczę, przecież ja tak robię, muszę przestać!”. Ostatecznie nie każdego stać na prywatnego korektora. Mnie nie stać. Dlatego czasem lubię się dowiedzieć czegoś praktycznego. Napiszę Wam tu o kilku sposobach użycia tego słowa, ale tylko ostatnie dotyczy blogerów i vlogerów (przysięgam, że nie raz to u nich widziałam/słyszałam!).

#1 Telefon posiada wyświetlacz

Dotyczy to akurat bardziej reklam (na blogach też, czemu nie). Podobnie jak „posiadamy w ofercie” zamiast po prostu „oferujemy”. Krótko mówiąc – telefon nie posiada wyświetlacza, bo telefon ze swojej istoty niczego nie może posiadać. Ja nie powiedziałabym także, że „ma” cokolwiek. Nie posiada też funkcji. Telefon może być w to wszystko wyposażony. Pomijam już fakt, że jest to błąd logiczny, bo nie wiadomo, czy to telefon jest posiadaczem wyświetlacza, czy wyświetlacz jest posiadaczem telefonu. Absurd do kwadratu.

#2 Pies posiada zabawkę

posiadać a mieć

Zwierzęta też nie mogą niczego posiadać. Ja jestem na wskroś obrończynią praw zwierząt, jasne. Ale raczej ich godności jako stworzeń żywych, które czują ból i strach, a nie bytów, które mają niezbywalne prawo do własności. Posiadać rzecz może tylko człowiek. Przynajmniej językowo. Wiadomo przecież, że nie bawisz się zabawkami swojego psa. Znowu, dużo ładniej byłoby powiedzieć, że pies „ma” zabawkę.

#3 Posiadam w domu prąd

Po pierwsze, jeżeli już używam słów „w domu”, do określenia, gdzie to moje coś jest, to zawsze zaczęłabym od „mam”, bo „posiadać” to ja sobie mogę tak bardziej ogólnie. Poza tym, mając jakąś elementarną wiedzę na temat tego, na czym w ogóle polega prąd, to rozumiecie sami, w czym tkwi absurd takiego stwierdzenia. Podobnie jest z Internetem. Tego nie można mieć na własność. Nie można też posiadać nogi, chyba że sztuczną. Posiadać można samochód albo mieszkanie. W ostateczności można też posiadać sukienkę, ale jak to brzmi…

#4 Posiadam męża

Ok, dotarliśmy do tego w końcu. To jest sformułowanie, które niestety w tej lub innej formie często widzę na blogach lub we vlogach. Posiadanie męża, rodziny, dziecka. Zastanówcie się chwilę nad tym, co to oznacza. Owszem, kiedyś można było wziąć żonę w posiadanie, nie była niczym innym niż towarem, który przechodził z ojca na męża drogą transakcji wiązanej, jaką było wtedy małżeństwo. Ale teraz? Jesteśmy jednostkami ludzkimi, które mają pełną moc stanowienia o sobie i mówimy, że posiadamy dzieci, które przecież też są takimi jednostkami? Ja wiem, że ci blogerzy nie mają na myśli tego uprzedmiotowienia, ale ono mimo wszystko przy okazji tego błędu występuje.

Szczególnie rozwala mnie pisanie „posiadanie partnera”. Mówimy o relacji – jak sama nazwa wskazuje – partnerskiej, a zatem opartej na równości i wzajemności, używając słowa, które całkowicie tej równości zaprzecza? Nonsens. Partnera można „mieć” w potocznym rozumieniu tego słowa, bo mamy siebie wzajemnie. „Mieć” nie sprowadza się do faktu posiadania czegoś materialnego (ewentualnie czegoś o dużej wartości niematerialnej, np. wykształcenia czy rozległej wiedzy), ale ma szersze znaczenie. O ile jacht mogę posiadać, bo jest to coś cennego, to męża nie – on jest bezcenny. ❤

posiadać a mieć

Może zauważyliście, do czego tu zmierzam? Z mojego punktu widzenia najlepsze teksty to teksty proste językowo. Bez udziwniania, bez kombinowania z szykiem zdania i słownictwem. Wbrew pozorom dużo trudniej jest napisać coś prosto i oprzeć się chęci użycia paru pseudointelektualnych zwrotów. Ale warto. M. in. dlatego, że później ktoś tak grzebie w słowniku synonimów – albo swojej głowie – i wybiera „posiadać” zamiast „mieć” i wychodzi mu „posiada partnera”. Chciał dobrze, wyszło jak zwykle. 😉 Ja na przykład bardzo lubię powtórzenia, bo często pomagają mi coś podkreślić, więc nie zawsze silę się na jakieś wyszukane zamienniki. Powiedziałabym nawet, że robię to bardzo rzadko. Lubię też zaczynać zdania od spójników. No kto to widział! 😉 Jednak rażących błędów staram się wystrzegać i jeśli kiedykolwiek taki u mnie zobaczycie, to walcie od razu.

Ostatecznie wszyscy uczymy się na błędach właśnie.

Obserwuj mnie na Facebooku, Instagramie i Bloglovin. 🙂

Co jeszcze może Cię zainteresować:

  1. Czym jest dla mnie piękno?
  2. 4 metody organizacji czasu
  3. Emocjonalne siniaki, czyli jak mądrze uczyć się na błędach
  4. Dziecko, Ty nic nie wiesz o życiu!
  5. 25 lekcji z 25 lat życia
Advertisements

4 thoughts on “Jak to jest z tym posiadaniem?

  1. „o kurczę, przecież ja tak robię, muszę przestać!” hihihi
    Mimo, iż czytam wstawiane teksty na bloga po kilka razy, to i tak po jakimś czasie zauważam błędy w pisowni. Nie robię tego specjalnie, myślę, że nikt tego nie robi…no ale cóż zdarza się. Też czasem widzę śmieszne błędy u innych, ale co ja tam będę kogoś poprawiać jak i mi się zdarzają. Skupiam się na treści i tyle 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Jasne, dlatego też nie czepiam się pod tekstem u kogoś, tylko u siebie, nie odwołując się do konkretnych osób. Wiadomo, zawartość merytoryczna najważniejsza i bez niej nawet najlepsza gramatyka tekstu nie uratuje. 🙂

      Polubione przez 1 osoba

  2. I mnie się czasem zdarzają błędy językowe (o przecinkach litościwie dla samej siebie nawet nie wspominam). Jednak określenie „posiadam męża”, „posiadam dzieci” używam w formie żartobliwej licząc na inteligencję i oczytanie czytelnika bo cały mój blog jest mało poważny i żartobliwy. Ale może faktycznie zacznę bardziej dbać o poprawność języka? Pozdrawiam!

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s