Prosta recepta na szczęśliwe życie? Żyj i daj żyć innym

prosta recepta na szczęśliwe życie

Czasem myślisz sobie „fajnie byłoby, gdyby moje życie miało znaczenie, gdyby miało większy sens”. A następnie podążasz drogą samoudręczenia. „A po co ja poszedłem na takie studia?” „A dlaczego ja nie poszłam od razu po liceum do pracy?” „Dlaczego zaszłam w ciążę tak młodo?” „Dlaczego wciąż nie mam dzieci?” Tak, bo gdybyś był przedstawicielem Bardzo Ważnego Zawodu, np. lekarzem (ironia jest tu zaledwie cieniem, według mnie lekarz to naprawdę ważny zawód, jakim jest też zawód pielęgniarki; jak i kierowcy śmieciarki) mającym piątkę Niezwykle Utalentowanych Dzieci, to Twoje życie od razu byłoby lepsze. Idąc dalej: gdy zdążysz już wystarczająco mocno się udręczyć, to zaczynasz swoją udrękę przelewać na innych. A jak? Ano na różne sposoby. Ten, na którym chciałabym się dzisiaj skupić, to zwyczajne, podłe krytykanctwo.

Dlaczego krytykujesz?

Może mój tok myślenia jest błędny, nie wiem. I tak, to też jest krytyka. Krytyka Krytykanctwa. Moim zdaniem, jeśli ktoś jest szczerze zadowolony ze swojego jestestwa, swoich wyborów, poczynań, zalet i wad, jeśli jest z tym wszystkim pogodzony, to nie ma potrzeby, żeby krytykować innych. A już na pewno nie dla samego faktu krytykowania, który bardzo ściśle wiąże się z potrzebą podbudowania samego siebie. No bo, patrzcie, ten to dopiero się zachowuje! A to wstyd! Ja to jestem przy nim święty niczym Maryja Dziewica i JPII razem wzięci. Albo na przykład Matka Teresa. Odpowiedz sobie na niesamowicie ważne pytanie: o co Ci, kurde, chodzi, gdy bez ustanku krytykujesz innych? Dlaczego krytykujesz, że czyjś dom jest zbyt nieporządny? A może zbyt porządny? A to dzieci za mało, a to za dużo. A to kariera niewłaściwa, a to w domu „siedzi”. A to kota ma, gdy jest w ciąży. A to śmie publicznie piersią karmić. A to aborcję zrobiła, a to za dużo dzieci ma. A to mięsa nie je, a to je go za dużo. A to zblazowany mieszczuch, a to głupi wieśniak. I tak dalej, i tak dalej. Po jaką cholerę te wszystkie złośliwości?

Nie masz monopolu na ustalanie właściwego sposobu na życie

prosta recepta na szczęśliwe życie

Ty wiesz, że ja wiem, że Ty wiesz, po co to pleciesz. Wróćmy więc do początku. Jesteś tym, kim jesteś i masz takie życie jakie masz. Kropka. Weź się z tym pogódź. Albo coś z tym zrób. Ale nie poprawiaj sobie humoru głupawym krytykowaniem innych za to, jacy są. A może oni dobrze się czują w swoim zabałaganionym domu, a gdy przyjdą do Twojego prawie sterylnego, to czują się, jakby tu niczego nie można było dotknąć. Albo nie mają dzieci i w ogóle ich nie lubią. Albo mają troje i jeszcze jedno adoptowali, bo tak właśnie chcieli. Czujesz to? To ich uszczęśliwia. I nic Ci do tego. Ale to takie inne! O matko, matko. Nie, Twoja wersja życia nie jest najlepsza z najlepszych.

Etykietkowanie – sposób na przetrwanie w dżungli informacji

prosta recepta na szczęśliwe życie

Zdradzę Ci jeszcze jeden sekret: oceniasz ich po pozorach. Najczęściej. Ludzie są racjonalni, ale ta racjonalność nie zawsze objawia się rozsądkiem. Racjonalność każe nam ułatwiać sobie rzeczywistość. Informacje bombardują nas ze wszystkich stron, a my musimy przecież sobie z tym poradzić. Stąd powstają różne etykietki i stereotypy – bo łatwiej poruszać się w świecie, który sobie posegregowaliśmy.  Proponuję sobie trochę to życie na nowo utrudnić (no nie!) i pomyśleć. Na przykład: to, że ktoś ma bałagan, nie musi oznaczać, że jest leniwy (choć, patrz wyżej – nic Ci do tego, może lubi być leniwy, w końcu to jego dom). Może to oznaczać, że ma wyczerpującą pracę i zazwyczaj, gdy wraca do domu, to pada na twarz. Inny przykład: jakaś kobieta ma 35 lat, powiedzmy, jest żoną od lat dziesięciu i wciąż nie ma dzieci (skandal!). Może nie chce ich mieć. A może od tych 10 lat desperacko walczy o to, żeby zajść w ciążę. I pomyśl sobie teraz, co ona czuje, gdy jej dowalasz, że powinna je mieć, bo „już pora”, „bo zegar tyka”.

Nie będę już drążyć tego tematu, bo wiem, ze wiesz już, o co mi właściwie chodzi. A może jesteś po tej drugiej stronie? Tej, która słyszy słowa krytyki skierowane do kogoś bez sensu, a która nie może tego zdzierżyć? Wyraź to. Zapytaj „o co ci właściwie chodzi, człowieku, po co ta złośliwość”. Może pomożesz krytykantowi się zastanowić. A jeśli przeczytałeś/przeczytałaś ten krótki i – może jak na mnie mocno wredny – tekst i czujesz tego krytykanta w sobie, to spróbuj to przemyśleć, przeanalizować emocje, które kierują Tobą, gdy krytykujesz i co za tym stoi jeszcze głębiej.

Bo wiesz (niezależnie od tego, po której stronie jesteś), prawda ma to do siebie, że wyzwala. Może gdy odkryjesz, dlaczego tak zajadle krytykujesz innych ludzi (lub pomagasz komuś to odkryć), Twoje życie stanie się naprawdę lepsze? Może poczujesz się wyzwolony/wyzwolona? To nie ma nic wspólnego z tym, jaki zawód wykonujesz, ile masz pieniędzy, jakie wykształcenie, ile dzieci i czy masz w domu porządek. Naprawdę lepszym stajesz się wtedy, gdy zaczynasz akceptować, że każdy ma swój pomysł na życie. Małymi kroczkami, nie wszystko naraz. Ale od czegoś trzeba zacząć. Na przykład od tego, żeby spojrzeć życzliwym okiem na ludzi innych niż Ty. Gdy otworzysz umysł (na „inność”) i serce (na innych).

Czego gorąco Ci życzę.

Tego… oraz miłego weekendu. 🙂 W końcu nie jestem taka podła. 😉

Obserwuj mnie na Facebooku, Instagramie i Bloglovin. 🙂

Co jeszcze może Cię zainteresować:

  1. „Projekt szczęście” Gretchen Rubin – recenzja
  2. Nie masz za grosz dystansu! Różnica między żartem a sarkazmem
  3. Jak to jest z tym posiadaniem?
  4. Dziecko, Ty nic nie wiesz o życiu!
  5. Pokochaj siebie zanim dasz się pokochać innemu człowiekowi
Advertisements

2 thoughts on “Prosta recepta na szczęśliwe życie? Żyj i daj żyć innym

  1. Zgadzam się z ogólną tezą, ale odnoszę wrażenie, że stawiasz znak równości między krytyką, a złośliwością. Jeśli mam rację, to nie mogę zgodzić się z tym podejściem. Bo krytyka może budować, chociażby: „Wiem, że ciężko pracowałeś, aby ukończyć projekt przed deadlinem. Doceniam to. Jednak chciałabym, abyśmy zmienili to, to, to. Jestem ciekawa, czy tak nie będzie wygodniej. Jeśli nie, wrócimy do twojego pomysłu, ok?”.
    Pozdrawiam!

    Polubione przez 1 osoba

    1. Oczywiście, masz rację. Jest coś takiego jak konstruktywna krytyka, czyli to, o czym napisałaś, a czego ja w ogóle nie brałam pod uwagę w tym tekście. Może powinnam była jasno o tym napisać. 🙂 Moim zdaniem każda dobra współpraca lub związek musi opierać się na szczerości, a więc powinno się jasno mówić, co nam nie pasuje. Jednak to już jest głębsze i wymaga przemyśleń. Ja mam na myśli krytykę bezmyślną, na zasadzie „bo on robi inaczej niż ja!”, bo przecież są jasne zasady, jak człowiek powinien żyć i każdy powinien podejmować te same decyzje, bo tak.

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s