Nie marnuj dnia, nie marnuj życia… Ale co to właściwie znaczy?

marnowanie czasu.jpg

Siedzisz przed komputerem, scrollując fejsbuka. Gapisz się w telewizor, oglądając głupi serial. Albo kilka pod rząd. Mija piętnaście minut, potem godzina, dwie i myślisz sobie „przecież usiadłem tylko na chwilę.” A można było przecież zrobić tyle rzeczy. A ile po prostu trzeba było zrobić… A co będzie jutro? Jutro będzie dokładnie to samo.

Zaczęłam w ten sposób tylko dlatego, żeby dać Ci do myślenia. Podejrzewam jednak, że przeczytałaś już mnóstwo zaczynających się w ten sposób tekstów. I dobrze. Każdy czasem potrzebuje takiego kopa, żeby wygrzebać się z ciepłego, leniwego kocyka. Ale dzisiaj nie chcę Cię jakoś szczególnie kopać, ani namawiać do tego, żebyś natychmiast wstał i wspinał się na wyżyny swoich możliwości.

Życie jest kruche, więc doceń jego wartość

Wczoraj naszła mnie smutna refleksja na temat ludzkiego (i właściwie wszelkiego) życia – że jest tak bardzo, bardzo kruche i tak niewiele trzeba, żeby zdmuchnąć je raz na zawsze. Chwila nieuwagi i po człowieku. Można byłoby oczywiście pójść w stronę bardzo pesymistyczną, skupić się na tym i dołować, ale ja zwykle staram się przekuć smutną refleksję w wartościową, tak, by miała pozytywny wpływ na moje życie (a dzięki temu blogowi, być może nie tylko moje).

Pierwsze o czym pomyślałam to ludzka nieostrożność, a czasem nawet brawura. Nie chcę w tym momencie rozwodzić się nad sportami ekstremalnymi, które są megakontrowersyjne. Chodzi mi o zwykłych ludzi, którzy codziennie chodzą do pracy, codziennie od lat wykonują te same czynności i szybko przestają zastanawiać się nad tym, co robią. Chodzą sobie po dachach bez żadnych zabezpieczeń, nie zakładają niezbędnej odzieży ochronnej i ogólnie niespecjalnie przejmują się zasadami BHP. Bo przecież tyle razy już to robili i nigdy nic się nie stało. Aż za którymś się stanie. Bo to jest zwyczajne igranie z ogniem.

Nie chodziło mi o to, żeby zbesztać tych, którzy tak robią. Wiem też, że czasem mimo wszelkich zabezpieczeń wypadki i tak się zdarzają. Chciałabym tylko skłonić Cię do refleksji na temat szacunku – do swojego życia i uczuć Twoich najbliższych.

Nigdy nie odzyskasz zmarnotrawionych godzin

marnowanie czasu

Nie jest to jednak główna myśl, którą chciałam dziś poruszyć. Bo druga rzecz, która od razu przyszła mi do głowy to właśnie marnowanie życia przez marnowanie cennego czasu każdego dnia, przez robienie rzeczy, które właściwie nie mają sensu. Przez niezliczoną liczbę sposobów, w jakie ludzie marnują swoje życia. W jakie czasami sama marnuję swoje. Jeśli nie życie to chociaż poszczególne dni. Nie mam tu na myśli smutnych historii ludzi pogrążających się w bagnie patologicznych zachowań. Myślę o zwykłych ludziach, wiodących zwykłe życia, niespecjalnie wyróżniające się na tle innych.

Co to jest właściwie to marnowanie czasu? Skąd się bierze poczucie, że dzień po dniu, traci się go bezpowrotnie? Czy odpoczynek to marnowanie czasu? Czy powinniśmy codziennie funkcjonować na najwyższych obrotach, żeby osiągnąć sukces? Żeby być perfekcyjnymi w każdej dziedzinie życia?

Nie! Nie tylko dlatego, że tak się po prostu nie da.

Celebruj wolny czas, zamiast go marnować

Czasami trzeba sobie odpuścić. I to nie będzie marnowanie życia. Każdy sam decyduje o tym, co jest dla niego ważne, a co nie. Każdy ma inne pojęcie sukcesu i każde z nich jest dobre. Podobnie jest ze spędzaniem wolnego czasu. Ja lubię czytać i prawie codziennie pogrążam się w lekturze książki. Prawie codziennie czytam blogi i oglądam zasubskrybowane filmiki na YouTube. Lubię rozmawiać z moim Mężem albo tak po prostu sobie z nim siedzieć. Lubię odwiedzać rodzinę i przyjaciół. Robić fizycznie (nie on-line) zakupy. Sprzątać mieszkanie. Lubię, i co? Poświęcam też czas na ćwiczenie pilatesu i jogi. Poświęcam czas na oglądanie dobrych, a czasem i głupich filmów. Czasem obejrzę program w telewizji, albo i serial.

Żadna z tych czynności nie jest dla mnie marnowaniem czasu – oczywiście w rozsądnych granicach, jakie sama sobie ustalam.

Są rzeczy, które uważam za marnowanie czasu i ich po prostu nie robię, np. nie prasuję (ok, czasem coś trzeba, ale na pewno nie wszystko, ani nie większość, ani nawet nie połowę upranych rzeczy ;)). Są te niestety rzeczy na które marnuję czas i ciężko mi sobie z tym poradzić. Na przykład scrollowanie fejsbuka.

Przetestuj czas offline

marnowanie czasu

To jest jeden z największych naszych problemów – za długo jesteśmy on-line. A zasoby internetowe nie mają końca. Możemy więc spędzić wiele godzin przeklikując się od jednego linka do drugiego, co najczęściej negatywnie odbija się na naszych bliskich (a właściwie na uwadze, jaką im poświęcamy), naszym zdrowiu (kręgosłup, oczy, rosnąca dupa i te sprawy) i naszym intelekcie (umówmy się, co za dużo odmóżdżania to niezdrowo). Obecnie jestem w trakcie drugiego tygodnia wyzwania minimalisty i staram się zdecydowanie ograniczyć czas, który spędzam w internecie. Zwłaszcza na scrollowaniu fejsa. Daję sobie jednak dyspensę na blogi – gazet nie czytam, więc blogi właściwie pełnią ich rolę. 🙂

Zrób to dla siebie i zastanów się: czym jest dla Ciebie wartościowe spędzanie czasu, a czym jego marnowanie. I spróbuj poświęcić czas na takie zajęcia, z których rzeczywiście czerpiesz radość. I zawsze miej z tyłu głowy, że życie naprawdę jest kruche.

A gdybyś jednak potrzebował/potrzebowała się zorganizować, to zapraszam np. tutaj. Albo po prostu do zakładki organizacja. 🙂

Obserwuj mnie na Facebooku, Instagramie i Bloglovin. 🙂

Co jeszcze może Cię zainteresować:

  1. Pokonać marazm
  2. Magia robienia nowych rzeczy – „30 dni do zmian” Edyty Zając
  3. 25 lekcji z 25 lat życia
  4. Potęga wytrwania w decyzji, czyli postanów coś sobie | 52 Tygodnie Pozytywności
  5. „Projekt szczęście” Gretchen Rubin – recenzja
Advertisements

6 thoughts on “Nie marnuj dnia, nie marnuj życia… Ale co to właściwie znaczy?

  1. ,,Przetestuj czas offline” – jak sama podkreśliłaś to właśnie nasz największy problem. Działamy w sieci, chcemy być na bieżąco ze wszystkimi nowinkami… Przez to wszystko czasami zapominamy o autentycznym życiu i sprawach, które nas otaczają. Może czasami warto ustalić sobie choćby jeden dzień, gdzie korzystamy z internetu tylko w sprawach niezwłocznych np. związanych z pracą. Byłby to na pewno dobry ”odwyk”. Sama widze po sobie, że w momencie kiedy przez jakąś awarię nie ma internetu od razu znajduje czas, żeby coś przeczytać, przygotować się wcześniej na zajęcia itd.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Bardzo fajny pomysł! Nie tak drastyczny jak totalny digital detox, a wciąż robi, co trzeba. Jako że jestem wielką wielbicielką umiaru, zdecydowanie muszę to na sobie wypróbować. 🙂

      Lubię to

  2. Trafiłaś tym tekstem w moje ostatnie przemyślenia. Myślę, że każdy człowiek wcześniej czy później przechodzi taką fazę oczyszczenia i rewizji swoich poglądów na siebie i na życie w ogóle. Impulsy do takiej zmiany mogą być rozmaite. Ważne, żeby w porę stanąć i się najzwyczajniej w świecie opamiętać. Najgorsze, co możemy zrobić to przeć przez życie bez zastanowienia, bo pewnego dnia może się w istocie okazać, że tak naprawdę pędząc gdzieś przespaliśmy najważniejsze sprawy.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s