Organizacja wesela po swojemu, cz. I: jak, gdzie, kiedy?

jak zorganizować wesele

Dziś chciałabym zaprosić Was na pierwszą serię kilku wpisów na moim blogu. Organizacja to jeden z elementów życia, który szczególnie mnie interesuje. Lubię mieć dobrze zorganizowaną przestrzeń wokół siebie, lubię mieć dobrze zorganizowany czas. Organizacja wydarzenia to zupełnie co innego. Organizacja ślubu była najbardziej czaso- i pracochłonną ze wszystkich organizacji ever. 😉 Ale warto było! Zorganizowanie czegokolwiek wymaga poświęcenia czasu i sporych nakładów pracy, ale satysfakcja, że się zrobiło coś samodzielnie – gwarantowana. A ślub to jedno z najważniejszych wydarzeń z życia człowieka. Daleko mi do tego, by twierdzić, że najważniejsze, ale nadal bardzo ważne i przygotowanie go jest warte zachodu.

Ślub po swojemu

Po pierwsze i najważniejsze: muszę sobie trochę pogadać. 🙂 Ślub powinien być zorganizowany po Waszemu. To jest dla mnie najważniejsza kwestia. Nie tylko, gdy chodzi o ślub, ale gdy chodzi o całe Wasze życie. Macie je jedno i to Wy decydujecie o jego kształcie. Pochodzę z małego miasteczka, gdzie jak na dłoni widać, że wielu ludzi nie myśli o tym, co będzie dobre dla nich, ale o tym, co ludzie powiedzą. Oczywiście w dużych miastach też występuje takie zjawisko, ale jakoś słabiej je widać. Podobnie jest z kwestią „pokazania się” (if ju noł łot aj min). To wszystko doskonale widać przy okazji ślubów i wesel. Jeżeli naprawdę w głębi serca chcecie, by Wasz ślub wyglądał tak, jak „radzi” Wam najbliższe otoczenie, to wszystko super. Jeżeli całkowicie gryzie się to z Waszym światopoglądem i wyobrażenie na temat tego dnia albo czujecie, że ktoś Was do czegoś przymusza, zróbcie to po swojemu! Nie ma czegoś takiego jak „wypada”! Nie chcecie brać ślubu w ogóle? Nie bierzcie! Chcecie kameralne wesele zamiast wielkiego? Zróbcie kameralne. Nie chcecie zapraszać znajomych swoich rodziców, „bo oni byli na ślubie ich syna”? Nie zapraszajcie! Mogłabym tu mnożyć przykłady, ale myślę, że wiecie, o co mi chodzi. To jest Wasz dzień. Wasze życie.

CZ. I Jak, gdzie, kiedy? Czyli podstawy organizacyjne

Ok, ustaliliśmy już sobie, że decyzje na temat ślubu podejmujecie sami, ze swojej nieprzymuszonej woli. Czas na kilka podstaw związanych z organizacją wesela. One wszystkie są w dużej mierze powiązane, więc raczej decydując się o jednej z nich, trzeba wziąć pod uwagę pozostałe. Ale, jak zwykle, po kolei.

#1 Ślub kościelny (konkordatowy) czy cywilny?

organizacja wesela

To bardzo osobista sprawa. Naprawdę NIKT nie powinien Wam się w to wtrącać. I tutaj nie ma kompromisów. I nie ma też czegoś takiego, że któryś z tych ślubów jest lepszy – oba są równie ważne w świetle prawa, a jeśli chodzi o kwestie sumienia, to weźcie pod uwagę, że każdy ma swoje i pilnujcie tylko swojego. 😉 Nie ma też czegoś takiego jak „tylko cywilny”. Nie będę tu wnikać w kwestie duchowe, bo to sprawa osobista, ale tak dla niezdecydowanych, czy powinni postawić się rodzicom, 😉 powiem, że ślub cywilny może być równie piękny i uroczysty, co kościelny. Wiem, bo sama taki brałam. Dochodzą do tego też kwestie finansowe – ślub kościelny (usługa kapłana + ozdabianie kościoła) to wydatek rzędu 1500 zł, a cywilny… 84 zł. Nie wiem, jak wygląda to w małych miastach, ale w Warszawie w Urzędzie Stanu Cywilnego (dalej zwanego USC) można zamówić sobie muzykę na żywo, jeśli komuś zależy – oczywiście koszt wtedy wzrasta. Sale ślubów też są niczego sobie, serio. Nie bójcie się podjąć takiej decyzji, jeśli się wahacie.

Kiedy już zdecydujecie, musicie się wybrać i ustalić termin. W przypadku ślubu cywilnego można wybrać datę nie dalszą niż 6 miesięcy do przodu, a w przypadku kościelnego możecie około roku wcześniej (albo i 1,5 – podobno zależy od księdza), ale wystarczy i 10 miesięcy. W przypadku naszego ślubu zaplanowanego na maj, nie było szczególnym problemem znaleźć w styczniu wolny termin w bardzo ładnej restauracji (choć nie wszystkie, do których napisaliśmy miały miejsce). Ale to Warszawa. Wiem, że w małych miejscowościach często czeka się nawet do 2 lat na salę weselną. Dlatego polecam najpierw ustalić datę z restauratorem, a potem dopiero z księdzem bądź urzędnikiem.

Wyżej podlinkowałam cenę, ale podlinkuję jeszcze raz, żeby było bardziej widoczne: kroki, które trzeba wykonać, żeby wziąć ślub w USC. Zakładam, że w innych miastach jest tak samo, jak w Warszawie.

#2 Miasto, w którym ten ślub weźmiecie

Mieszkacie i pracujecie w tej samej miejscowości, co Wasze rodziny? Wszystko jasne. A co zrobić, gdy jest inaczej? Scenariuszy jest nieskończona ilość, więc nie będę tutaj pisać referatu dla każdej z możliwości, ale proponuję tylko, żebyście wzięli pod uwagę kilka rzeczy:

  1. Czy w miejscowości, w której mieszkają Wasze rodziny, jest gdzie wziąć ślub (kościół czy sala ślubów) i czy odpowiada to Waszym wymaganiom?
  2. Czy jest tam odpowiedniej wielkości restauracja bądź sala weselna, która odpowiada Waszym wymaganiom?
  3. Czy Wasza rodzina może ewentualnie dojechać i nocować w innym mieście lub czy możecie zapewnić jej transport i ewentualny nocleg, tam, gdzie chcecie wziąć ślub?
  4. Co najkorzystniej wyjdzie Wam pod względem finansów?

Zobrazuję to naszym przykładem. Pochodzimy z jednej, małej miejscowości, mieszkamy w Warszawie. Część naszej rodziny mieszka w Warszawie i to większa niż w tej miejscowości, z której pochodzimy. Mamy tu też znajomych, których chcieliśmy zaprosić. Członkowie rodziny mojego Męża mieszkają w różnych miastach (też za granicą). Ślub chcieliśmy wziąć cywilny, a sala ślubów w naszej miejscowości nie jest szczególnie piękna. Chcieliśmy też uniknąć gadania „a dlaczego nie w kościele”. To wszystko pomogło nam podjąć decyzję, że weźmiemy ślub w USC w Warszawie. Wszyscy, którzy mieli dojechać, dojechali bez problemu, a rodzina mojego Męża nawet zrobiła sobie później afterparty, korzystając z okazji, że wszyscy są w jednym miejscu. 😉

To jest kwestia do dogadania i jeżeli czegoś zdecydowanie odradzam to ściągania swojej rodziny na ślub, jeżeli mieszkacie za granicą. No, chyba, że macie na to fundusze. Jednak fundusze i tak nie pomogą, jeśli ktoś starszy nie zechce przyjechać/ przylecieć, bo nie ma na to siły, jak i ktoś, kto ma dzieci albo jakieś służbowe zobowiązania. Chociaż, oczywiście, zrobicie, jak chcecie.

#3 Mały czy duży ślub (i wesele?)

Wszystko powinno zależeć od Waszego gustu. Ja nigdy nie chciałam mieć dużego wesela, wielkiego tortu i otrzęsin. I wielu innych rzeczy, które wielu innym ludziom odpowiadają. Na naszym ślubie było 40 osób. A można zorganizować jeszcze mniejszy ślub. Nawet miałam okazję być na dwóch takich bardzo skromnych, rodzinnych uroczystościach. I też było dobrze. Chcecie wielkie weselicho i nie macie oporów przed kredytami/ braniem kasy od rodziców/ po prostu macie na to pieniądze? Super, róbcie! Ale nie róbmy z tego standardu. KAŻDY ślub jest piękny.

#4 Restauracja czy sala weselna/ obiad weselny czy wesele

organizacja wesela

Jak wcześniej pisałam – to wszystko ściśle się ze sobą wiąże. My braliśmy ślub cywilny w Sali na 80 osób, gości było 40, a w ramach wesela był obiad w restauracji. Część znajomych zaprosiliśmy tylko na ślub. Tak, można tak zrobić. Moim zdaniem lepiej tak, niż nie zaprosić wcale. To teraz tak – oczywista oczywistość – w przypadku większego wesela wydatki też wzrastają, i to zupełnie nieproporcjonalnie. Bo jak mieliśmy obiad, to płaciliśmy za obiad. A gdy mamy więcej osób i robimy wesele z tańcami, to potrzebujemy sali bankietowej, a wtedy rodzi się potrzeba zorganizowania miliona innych rzeczy: zespołu, wodzireja, wielkiego tortu (najczęściej marnej jakości, bo wiecie, ile by kosztował świetny tort na 200 osób ;)), drinków i nieskończonej ilości alkoholu, chłopskiego stołu (czy jak to się tam nazywa, podobno ostatnio modne). Wydatki robią się ogromne. Dochodzi do tego jeszcze jedna rzecz – 200 osób może nie zmieścić się w USC. W Warszawie jest jedna taka sala ślubów – na starówce. Nie sądzę jednak, żeby w większości miast były aż tak duże sale – trochę też z przyzwyczajenia, że ludzie najczęściej biorą ślub w kościele i jak ktoś bierze cywilny, to na pewno nie duży. Dlatego jeśli jesteście przekonani, że nie chcecie ślubu kościelnego, to rozważcie uszczuplenie listy gości, którą na tym etapie powinniście mieć mniej-więcej ogarniętą. Mówiłam, jak to się wszystko łączy… 😉

Jak to wyglądało w naszej praktyce? Wyszukiwaliśmy restauracji na zbiorczej stronie GdzieWesele.pl (dla spóźnialskich: są tam też terminy last minute) – ale jestem pewna, że takich stron jest więcej – później ewentualnie wchodziliśmy na stronę restauracji, sprawdzaliśmy menu weselne – jeśli było dostępne – i pisaliśmy maile do restauracji, które nam się spodobały, z zapytaniem o termin (oraz ewentualnie menu, jeśli nie było go na ich stronie). Sprawdzaliśmy też, w jakiej odległości jest restauracja od USC. Ostatecznie obejrzeliśmy cztery sale. Tym sposobem znaleźliśmy wspaniałą restaurację Angelika w Falenicy (niestety musieliśmy załatwić transport części gości, ale o tym następnym razem), którą wszystkim będę polecać, jeśli ktoś mnie zapyta o dobre miejsce na zorganizowanie takiej uroczystości. To też dobra lekcja dla wszystkich, którzy myślą, że jeżeli pierwsza restauracja czy sala, do której wejdą im się spodoba, to trzeba ją brać. Nie róbcie tego, bo możecie przegapić perełkę.

W tym momencie urwę moją opowieść, bo nie chciałabym Was zanudzić, ale też nie chciałabym pisać szczątkowo. Właśnie dlatego postanowiłam tę krótką serię podzielić na 3-4 „odcinki”. Mam nadzieję, że dzięki temu, ktoś będzie miał skarbnicę wiedzy, jakiej ja nie miałam, gdy trwały nasze przygotowania do ślubu. Mam nadzieję, że się przyda. 🙂

Obserwuj mnie na Facebooku, Instagramie i Bloglovin. 🙂

Pozostałe części:

  1. Organizacja wesela po swojemu, cz. II: zaproszenia, prezenty, fotograf, obrączki i transport
  2. Organizacja wesela po swojemu, cz. III: co z tą suknią?
  3. Organizacja wesela po swojemu, cz. IV: dobre samopoczucie gości
Advertisements

13 thoughts on “Organizacja wesela po swojemu, cz. I: jak, gdzie, kiedy?

  1. Slub już daaaaawno za mną, ale przeczytałam post. Ciekawiło mnie co się zmieniło 😛 Jedno na pewno – ceny! W mojej parafii za wszelkie sakramenty płaci się „co łaska” i ksiądz nawet do koperty nie zagląda.

    Polubione przez 1 osoba

  2. U mnie organizacja ślubu była jak bułka z masłem 😉 Ślub był w mojej parafii, bo to tradycja, że u panny młodej. Wesele zrobiliśmy w restauracji, w której z mężem przez lata pracowaliśmy i się tak poznaliśmy 😉 A reszta przyszła sama. Na szczęście nic nam nie sprawiło problemu 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Problem w tym, że czasami rodzice naciskają właśnie dlatego, że wykładają kasę. Znam takie przypadki niestety 😦 Zapraszają np. na ślub jakieś osoby, bo oni kiedyś byli na weselu ich córki albo mówią, że ma być wielkie wesele, a nie obiad, bo tak. Na szczęście my takich problemów nie mieliśmy, więc naprawdę współczuję osobom, które muszą z tym się użerać.

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s